TOKIO – KULTURA CHAOSU

 Stolica Japonii nie każdemu przypadnie do gustu od pierwszego wejrzenia. Tokio, gdzie w zależności od metodologii badań liczbę mieszkańców szacuje się na 8 do 40 milionów, jest gigantycznym molochem bez wyraźnego centrum. To miasto jest jak żywy organizm, rozrasta się na wszystkie możliwe strony. Nawet Zatoka Tokijska nie stanowi tu specjalnej bariery – Japończycy zaczęli po prostu budować sztuczne wyspy, by jeszcze odrobinę zwiększyć przestrzeń możliwą do zagospodarowania. Ultranowoczesna Odaiba jest tego najlepszym przykładem. Starsze budynki zastępowane są przez nowe w tempie tak szybkim, że podczas ponownej wizyty po kilkumiesięcznej nieobecności możemy odnieść wrażenie, że zlądowaliśmy w zupełnie innym mieście.

 

Za wyjątkową na skalę światową liczbę architektonicznych sprzeczności i ciekawostek odpowiedzialny jest brak jakiegokolwiek ogólnego planu zagospodarowania przestrzeni miejskiej. Tuż obok wieżowców i budynków, projektowanych przez światowej sławy architektów (znajdziemy je w całym mieście, najciekawsze jednak w dzielnicach Shinjuku, Aoyama, Shibuya czy Roppongi) stoją szare, betonowe apartamentowce, odrapane malutkie domki mieszkalne i ogromne zautomatyzowane parkingi. Między te wszystkie budynki wciśnie się od czasu do czasu jakaś mała, zaciszna świątynia. Ogromny chaos dodatkowo potęgują wielojezdniowe estakady autostrad i linii kolejowych wdzierające się pomiędzy budynki gdzieś wysoko ponad głowami tłumu przechodniów.

Najciekawszą stroną tego „miasta neonów” nie jest jednak ta urbanistyczna fasada, na nowo definiująca pojęcie ponowoczesności w architekturze, lecz to, co dzieje się za nią – w muzeach i piwnicach, w znanych galeriach i małych salkach koncertowych, na stadionach i w barach bez szyldów, w klubach muzycznych i niezależnych teatrach. Skorzystanie z całości oferty kulturalnej tego miasta wielokrotnie przerasta możliwości zwykłego śmiertelnika. Niemniej jednak warto spróbować się z nią zmierzyć, by naprawdę poczuć mocny puls i prawdziwą atmosferę Tokio.

Same tylko największe miejskie muzea, teatry i sale koncertowe to wielodniowe wyzwanie dla wytrwałych. Przez okrągły rok możemy obcować z dziełami najbardziej znanych malarzy, rzeźbiarzy i fotografów z całego świata, zarówno tych współczesnych jak i klasycznych. Żadna znana, szanująca się kapela muzyczna nie ominie Tokio przy okazji swojej trasy koncertowej. Ten krajobraz wydarzeń kulturalnych dużego formatu uzupełniany jest przez tysiące mniejszych eventów. W setkach małych galerii porozrzucanych na terenie całej metropolii codziennie odbywają się wernisaże prac młodych, ambitnych artystów, nie tylko japońskich, ale przybyłych z całego świata, szukających inspiracji i uznania w kraju kwitnącej wiśni. Renomowane szkoły plastyczne i projektanckie co roku wypuszczają rzesze zdolnych absolwentów, którzy przecież muszą gdzieś znaleźć sposób by podzielić się swoimi pomysłami. Nie bez powodu Tokio uznawane jest za światową stolicę designu.

 

Wyjątkowo prężnie działa też japońska podziemna scena muzyczna. W setkach małych salek codziennie odbywają się koncerty. Większość tych przybytków znajduje się w okolicach mało znanych turystom – w dzielnicach Shimokitazawa i Kōenji. Bez względu na gust, każdy znajdzie coś dla siebie, zarówno fani gitarowego czy punkowego brzmienia, amatorzy popowych piosenek czy entuzjaści eksperymentalnej elektroniki. Idealną ilustracją tego zjawiska jest film „I tak nie zależy nam na muzyce” młodych francuskich filmowców Cedrica Dupire’a i Gasparda Kuentz’a, który zdobył pierwszą nagrodę w międzynarodowym konkursie filmów o sztuce tegorocznej edycji festiwalu Era Nowe Horyzonty we Wrocławiu. Ten dokument przybliża nam niezależną scenę muzyczną Tokio, ukazuje ciekawy przekrój przez wiele gatunków, od noise’u, przez industrial po lżejszy avant-pop. Przede wszystkim jednak opisuje jak bardzo i nierozerwalnie to awangardowe brzmienie związane jest z miastem w którym powstaje. Nie byłoby tej radykalnej muzycznej sceny bez miejskiej przestrzeni Tokio.

Nie mniejszą różnorodnością może pochwalić się scena teatralna. Oczywiście można się wybrać na spektakle klasycznych japońskich teatrów Nō czy Kabuki, które przybliżą nam atmosferę dawnej Japonii. Można też trafić na jeden z licznych międzynarodowych festiwalów teatralnych odbywających się w Tokio, w ramach których wystawiane są także sztuki znanych zagranicznych reżyserów. Ogromna ilość niezależnych teatrów wystawia na swoich deskach przedstawienia na podstawie tekstów młodych japońskich dramaturgów, ściągając do swoich przybytków spore tłumy, udowadniając tym samym, że sztuka performatywna, przynajmniej w tej jednej z największych światowych metropolii, nadal ma się świetnie.

 

Ten krajobraz dopełniają ogromne rzesze artystów ulicznych: malarzy, różnego rodzaju performerów i muzyków, dających koncerty przed dworcami metra, zanim pojawi się policja i uprzejmie poprosi ich o zwinięcie swojego sprzętu. W Tokio nie sposób się nudzić. Bo gdy już zobaczymy wszystkie interesujące nas wystawy, spektakle i koncerty wypada udać się do jednego z wielu małych barów i wysączyć w kameralnej atmosferze szklankę japońskiej sake, lub wybrać się do jednego z licznych klubów muzycznych, gdzie zabawa trwa do białego rana. W końcu Tokio to miasto, które nigdy nie śpi.


Szukasz czegoś konkretnego?