Czy Śródziemie naprawdę istnieje? Nie znajdziemy go na zwykłej mapie, ale wystarczy polecieć do Nowej Zelandii, aby zobaczyć krajobrazy znane z ekranizacji dzieł J.R.R. Tolkiena. Zielone wzgórza Waikato stały się Shire, wulkaniczne pustkowia Wyspy Północnej zagrały Mordor, a rwące rzeki i górskie doliny Wyspy Południowej pojawiły się jako krainy przemierzane przez Drużynę Pierścienia.
Peter Jackson nieprzypadkowo wybrał właśnie ten kraj. Obie filmowe trylogie – „Władca Pierścieni” i „Hobbit” – powstały w całości w Nowej Zelandii. Wykorzystano ponad 150 lokalizacji, których naturalne ukształtowanie odpowiadało różnym częściom Tolkienowskiego świata. Co ciekawe, wiele z tych miejsc zachwyca także osoby, które nie znają filmów. To przede wszystkim wyjątkowe parki narodowe, rzeki, wulkany i punkty widokowe, które warto odwiedzić niezależnie od ich kinowej historii.

Najbardziej rozpoznawalnym miejscem związanym z filmowym Śródziemiem jest Hobbiton Movie Set, położony na czynnej farmie owiec i bydła w pobliżu miejscowości Matamata. Gdy filmowi zwiadowcy zobaczyli z powietrza tutejsze zielone, łagodnie pofałdowane wzgórza, uznali je za idealną scenerię Shire.
To tutaj powstały norki Bilba i Froda Bagginsów, ogrody hobbitów, młyn, kamienny most oraz gospoda Pod Zielonym Smokiem. Pierwsza wersja dekoracji została przygotowana na potrzeby „Władcy Pierścieni”. Po zakończeniu zdjęć część konstrukcji rozebrano, lecz pozostawione fasady zaczęły przyciągać fanów. Kiedy Peter Jackson wrócił na farmę przed realizacją „Hobbita”, osada została odbudowana z trwałych materiałów.
Dzisiaj Hobbiton składa się z 44 odtworzonych norek. Podczas zwiedzania można przejść ścieżkami Shire, zobaczyć Bag End oraz zajrzeć do szczegółowo urządzonych wnętrz przy Bagshot Row. Trasa prowadzi również obok młyna i przez most do gospody Pod Zielonym Smokiem. Według oficjalnej historii Hobbitonu pierwsze wycieczki rozpoczęły się już w 2002 roku, a obecny, trwały plan filmowy powstał podczas realizacji trylogii „Hobbit”.
Czy wiesz, że… dąb nad Bag End nie jest prawdziwy?
Jedno z najbardziej charakterystycznych drzew Hobbitonu zostało wykonane specjalnie na potrzeby filmu. Sztuczne liście mocowano do jego gałęzi ręcznie, aby dąb wyglądał naturalnie w każdym ujęciu. Filmowcy przywiązywali ogromną wagę także do znacznie mniejszych detali. Ogródki, narzędzia, pranie rozwieszone przed norkami, warzywa i ślady codziennego życia miały sprawiać wrażenie, jakby hobbici opuścili osadę zaledwie chwilę wcześniej.
W programie naszej wyprawy do Nowej Zelandii „Kraj Białej Chmury” zwiedzanie Hobbitonu może zostać zaplanowane jako atrakcja fakultatywna 13. dnia podróży, pomiędzy wizytą w geotermalnej dolinie Waimangu a przejazdem do jaskiń Waitomo. To dobre miejsce na taką zmianę scenerii: od parujących jezior i fumaroli przenosimy się wprost na spokojne, zielone wzgórza Shire.

W okolicach Te Anau zaczyna się jedna z najbardziej malowniczych części podróży po Wyspie Południowej. Rzeka Waiau, płynąca pomiędzy jeziorami Te Anau i Manapouri, w filmie stała się fragmentem Anduiny. To właśnie po tej rzece Drużyna Pierścienia płynęła łodziami po opuszczeniu Lothlórien.
Naturalną scenerię uzupełniono później efektami specjalnymi, jednak układ rzeki, otaczające ją lasy i wysokie pasma górskie są prawdziwe. Oficjalny serwis turystyczny Nowej Zelandii potwierdza, że Waiau wykorzystano jako Anduinę, a pobliskie góry przedstawiały dzikie tereny położone na południe od Rivendell.
Odwiedzamy Te Anau 5. dnia, podczas całodniowego wyjazdu do Milford Sound. Sama droga prowadząca przez Fiordland jest jednym z tych miejsc, w których filmowe skojarzenia pojawiają się niemal automatycznie. Gęsty las deszczowy, wodospady, ciemna tafla jezior i pionowe granie wyglądają jak naturalna scenografia wysokobudżetowej produkcji – nawet tam, gdzie nie ustawiono kamery.

Kolejnym fragmentem filmowej Anduiny była rzeka Kawarau w regionie Queenstown. Właśnie w jej krajobraz cyfrowo wkomponowano Argonath, czyli monumentalne posągi Isildura i Anáriona. W filmie kamienni królowie wyznaczali dawną północną granicę Gondoru, a przepływająca obok nich Drużyna Pierścienia wyglądała przy posągach niemal niepozornie.
Dzisiaj gigantycznych figur oczywiście tam nie zobaczymy. Możemy jednak spojrzeć na rzekę i skalisty wąwóz, które stały się podstawą tej sceny. Dobrym punktem obserwacyjnym jest okolica historycznego mostu Kawarau, znanego obecnie jako Kawarau Bungy Centre. Oficjalny portal turystyczny kraju wskazuje rzekę Kawarau jako Anduinę i miejsce kojarzone z Filarami Królów.
W programie „Kraj Białej Chmury” pojawiamy się przy moście 6. dnia wyprawy. Najodważniejsi mogą rozpocząć poranek skokiem na bungee, a pozostali obserwować rzekę i wyobrazić sobie łodzie płynące w kierunku Gondoru.

Wellington odegrało szczególną rolę w powstawaniu filmowego uniwersum. To tutaj działa Wētā Workshop, odpowiedzialne między innymi za rekwizyty, kostiumy, charakteryzację i efekty specjalne. Filmowe plenery można jednak znaleźć znacznie bliżej centrum, na zalesionych zboczach Mount Victoria.
Kręcono tam sceny rozgrywające się w lasach Shire. Najbardziej znany jest moment, w którym hobbici kryją się przed Czarnym Jeźdźcem pod korzeniami drzewa. Charakterystyczny pień był elementem scenografii, ale leśne ścieżki, zbocza i gęsta roślinność Mount Victoria są jak najbardziej rzeczywiste. Filmowe wykorzystanie tego miejsca potwierdza oficjalny portal Wellington.
Mount Victoria odwiedzamy 10. dnia wycieczki. Z punktu widokowego oglądamy panoramę Wellington, zatokę i otaczające miasto wzgórza. Filmową lokalizacją nie jest sam taras widokowy, lecz zalesione partie góry. Warto o tym pamiętać, ponieważ za miejskim pejzażem kryje się zupełnie inny obraz: las, który na ekranie znajdował się gdzieś pomiędzy Hobbitonem a Bucklandem.

Najbardziej surowa część filmowego Śródziemia znajduje się na Wyspie Północnej. Park Narodowy Tongariro tworzą trzy wulkany: Tongariro, Ruapehu i Ngauruhoe. Krajobraz jest tu niemal pozbawiony drzew. Dominują zastygłe strumienie lawy, kratery, ciemne skały i rozległe zbocza, nad którymi często zbierają się chmury.
Okolice Ruapehu posłużyły jako sceneria Mordoru. Z kolei charakterystyczny, niemal idealnie stożkowy Ngauruhoe stał się filmową Górą Przeznaczenia. Jego sylwetkę uzupełniono cyfrowo, aby nadać wulkanowi jeszcze bardziej złowrogi wygląd. To jeden z najlepszych przykładów sposobu pracy filmowców: zamiast tworzyć świat od początku, wykorzystywali naturalne krajobrazy Nowej Zelandii i rozwijali je za pomocą efektów specjalnych.
Czy wiesz, że… filmowa Góra Przeznaczenia nie była jednym miejscem?
Choć charakterystyczny stożek Ngauruhoe jest najczęściej utożsamiany z Górą Przeznaczenia, ekranowy Orodruin powstał z połączenia rzeczywistych krajobrazów i efektów cyfrowych. Przy realizacji scen Mordoru wykorzystywano różne okolice Parku Narodowego Tongariro, w tym zbocza Ruapehu. Dzięki montażowi i komputerowej obróbce kilka wulkanicznych lokalizacji stworzyło na ekranie jedną, spójną krainę.

W czasie 11. dnia podróży z Ex Oriente Lux spacerujemy po zboczach Ruapehu i oglądamy wulkaniczne otoczenie parku. Nie traktujemy go wyłącznie jako filmowej dekoracji. Tongariro jest najstarszym parkiem narodowym Nowej Zelandii i obszarem wpisanym na listę światowego dziedzictwa UNESCO zarówno ze względu na przyrodę, jak i znaczenie kulturowe dla Maorysów. Dopiero połączenie tych perspektyw pozwala zrozumieć, dlaczego krajobraz robi tak duże wrażenie.
Jaskinie Waitomo nie były planem scen aktorskich z „Władcy Pierścieni”. Mają jednak mniej oczywisty związek z filmowym Śródziemiem. Ich akustykę wykorzystano podczas rejestrowania części dźwięków do trylogii „Hobbit”. Naturalny pogłos podziemnych korytarzy pomagał stworzyć audiosferę miejsc, które na ekranie miały brzmieć głęboko, chłodno i tajemniczo. Informację o nagrywaniu w Waitomo materiałów dźwiękowych do trylogii potwierdza Tourism New Zealand.
Podczas naszej wyprawy wpływamy łodzią do groty rozświetlonej tysiącami błękitnych larw muchówek Arachnocampa luminosa, nazywanych potocznie świetlikami. Nasza łódź porusza się w ciszy, a ponad głowami pojawia się świetlisty „gwiazdozbiór”. Nawet bez filmowego kontekstu jest to jedno z najbardziej niezwykłych doświadczeń w Nowej Zelandii.
Przełęcz Lindis pojawia się 4. dnia naszej podróży, kiedy jedziemy w stronę Queenstown. Nie ma wystarczających podstaw, aby uznać ją za miejsce kręcenia sceny ucieczki Arweny przed Nazgûlami. Sekwencje związane z Brodem Bruinen realizowano w innych lokalizacjach regionu Queenstown.
Nie oznacza to jednak, że Lindis Pass nie pasuje do Tolkienowskiej opowieści. Falujące wzgórza pokryte złocistymi trawami i długa droga przecinająca niemal bezludną dolinę mają w sobie rozmach znany z filmów Jacksona. To dobre przypomnienie, że podróż śladami Śródziemia nie musi ograniczać się do dokładnych współrzędnych planu zdjęciowego. Czasem ważniejsze jest to samo wrażenie przestrzeni, dzikości i oddalenia od codzienności.

Nasz program „Kraj Białej Chmury” nie jest wycieczką przeznaczoną wyłącznie dla fanów „Władcy Pierścieni”. Pokazujemy znacznie więcej: lodowce Alp Południowych, Milford Sound, dzikie wybrzeże Morza Tasmana, winnice Marlborough, geotermalne okolice Rotorua, jaskinie Waitomo oraz plaże Piha i Muriwai.
Filmowe miejsca są częścią tej większej opowieści o Nowej Zelandii. Podróżujemy w małej, ośmioosobowej grupie, vanem i pod opieką polskiego pilota-przewodnika. Dzięki temu możemy nie tylko dotrzeć do najważniejszych atrakcji, lecz także zatrzymać się przy krajobrazach, które dla miłośników Tolkiena mają dodatkowe znaczenie.
A jeśli chcecie przejść ścieżkami Shire i stanąć przed drzwiami hobbickiej norki, możemy uzupełnić wyprawę o fakultatywne zwiedzanie Hobbitonu. W ten sposób podróż przez Kraj Długiej Białej Chmury na kilka godzin zmienia się w wyprawę do Śródziemia – choć szybko okazuje się, że prawdziwa Nowa Zelandia potrafi zachwycić równie mocno jak jej filmowa wersja!
Sprawdź także wycieczki do Nowej Zelandii.