Wyprawa na Wschód USA i Kanady PAŹDZIERNIK 2019

Miami Everglades National Park Key West Miami Beach St. Augustine Jacksonville Atlanta Blue Ridge Cherokee Great Smoky Mountains NP Kingsport Washington DC Philadelphia Nowy Jork Wodospad Niagara Toronto

Przenosimy całą naszą entuzjastyczną energię na Wschodnie Wybrzeże USA.

Dla tych wszystkich, którzy jeszcze nie doświadczyli uroków tej części Stanów Zjednoczonych będzie to nie lada gratka, jak również podróż do wnętrza samego siebie w poszukiwaniu spragnionego odkrywcy. Przemierzymy szmat drogi, 4000 km, poznając zmieniające się jak w kalejdoskopie miejsca (aż 7 stanów USA i Kanada). To dla wielu będzie wyprawa życia. Zaczniemy z wysokiego C tropiąc aligatory w Parku Narodowym Everglades na Florydzie, po czym będziemy się starali wypatrzyć ojczyznę Fidela Castro i złapać drugi oddech na rajskich plażach Miami. Kierując się na północ odwiedzimy miasteczko pierwszych amerykańskich osadników – St. Augustine, Atlantę i największe na świecie akwarium, a następnie zawitamy do najurokliwszego tą porą roku, majestatycznie kolorowego Parku Narodowego Great Smoky Mountains. Przyjdzie czas na miasta ikony: Philadelphia, następnie stolica USA Washington DC, a wisienką na torcie będzie 2-dniowa wizyta w Nowym Yorku. Końcówka wyprawy to wizyta nad wodospadem Niagara, która wprawi w zachwyt najwybredniejszego globtrotera, a pamiątką na całe życie będzie pieczątka w paszporcie z Kanady. Tam na granicy Kanady i USA – Toronto, spędzimy cały błogi dzień przed powrotem do kraju. Czeka Was magia przygody…. Ruszamy!

Cena

3200 USD
I rata: 300 USD plus koszty biletu lotniczego płatne przy zapisie II rata: 2900 USD płatne 30 dni przed wyjazdem

Terminy

18.10.2019 - 03.11.2019


Chcesz się zapisać lub uzyskać więcej informacji? Zadzwoń do nas.

+48 601 87 57 65





Cena obejmuje

  • 15 noclegów w motelach oraz hotelach 2* i 3* (pokoje 2-osobowe),
  • śniadania (american breakfast),
  • opiekę lokalnego, polskiego pilota,
  • van do dyspozycji grupy,
  • opłaty drogowe, mostowe oraz parkingi,
  • wstępy do parków narodowych,
  • wycieczkę po bagnach Parku Narodowego Everglades,
  • nocne zwiedzanie Miami z przewodnikiem,
  • wypożyczenie rowerów na Key West,
  • wycieczkę pociągiem w Blue Ridge,
  • wstęp na platformy widokowe: Nowy York, Filadelfia, Niagara Falls, Toronto,
  • wycieczka statkiem do wodospadu Niagara,
  • prom w Toronto,
  • zwiedzanie więzienia w Filadelfii,
  • zwiedzanie akwarium i siedziby Coca-Coli w Atlancie,
  • ubezpieczenie: KLA, NNW, KR oraz bagażu.

Cena nie obejmuje

  • przelotu na trasie Warszawa-Miami, Toronto-Warszawa: od ok. 2.500 PLN,
  • wizy do USA ‒ 160 USD,
  • dopłaty do pokoju jednoosobowego ‒ 900 USD,
  • napiwków w restauracjach.

Plan wyjazdu

Dzień 1

Zbiórka na lotnisku Warszawa Okęcie, nadajemy walizki i na Zachód. Na miejscu czeka już na nas nasz przewodnik, pełen wigoru i sił do pracy, z którym udajemy się do hotelu. Prysznic, kolacja i dla tych, którzy jeszcze nie opadli z sił nocny przejazd ulicami Miami, które to jest kolebką „słonecznego stanu” – Florydy, połączony z karaibską kolacją.

Dzień 2

Budzi nas letni poranek, wilgotność jakby wyższa, krem do opalania, krótkie spodenki, plecak, woda i zaczynamy przygodę z wysokiego C – Park Narodowy Everglades. To majstersztyk natury, potocznie zwany „bagnem”, jednakże w praktyce to wolno przemieszczająca się rzeka o szerokości 70 km, zwana „The River of Grass”. Jest to trzeci co do wielkości park narodowy w USA, o powierzchni ok. 6100 km2. Ten potężny ekosystem to różnorodność dzikiej natury: kolorowego ptactwa, ryb, aligatorów, krokodyli czy roślinności, jakiej nie spotkamy nigdzie indziej na świecie. My wypatrywanie krokodyli zaczynamy od 2-godzinnej wycieczki łódką po mokradłach parku połączonej z trekkingiem po dżungli i pokazem aligatorów. Oko w oko z aligatorem to jedno, a drugie to grillowane mięso z aligatora, czy smażone żabie nóżki, na które udajemy się do „ Gator Grill” na lunch. Następnie ruszamy dalej na eksplorację tego cudu natury. Przed nami takie atrakcje jak m.in. Ernest F. Coe Visitor Center, gdzie dowiemy się mnóstwo ciekawych informacji o parku, udamy się także na krótkie trekkingi, by poczuć klimat tej obłędnej dziczy. Punkt kulminacyjny to Flamingo Visitor Center, gdzie kubański bryz oceanicznego powietrza wprowadzi nas w klimat Karaibów. Nasz kolejny cel to Key West – miasto położone na wyspie o tej samej nazwie, w archipelagu Florida Keys, obejmującym 1700 wysp. Jest najdalej wysuniętym na południe miastem kontynentalnych Stanów Zjednoczonych. A poprowadzi nas tu autostrada „Overseas Highway”, przez niezliczone wyspy i ok. 130 mostów. Po drodze zatrzymujemy się na kolację w iście karaibskim stylu. "Zostaw swoje kłopoty przed wyspą – odbierzesz je nietknięte, jak będziesz wracał", taki napis widnieje na tablicy przed wjazdem do miasta i tego się trzymamy. Wieczorny spacer śladami Ernesta Hemingwaya, który tworzył tu swoje największe dzieła oraz kolacja w jego ulubionej knajpce Sloppy Joe’s. Resztę atrakcji zostawiamy na jutro. Zauroczeni pierwszym dniem w USA udajemy się spać. Dobranoc.

Dzień 3

Key West to miasteczko z własną kulturą, tradycjami, prawami i sielskim życiem. Bujne zarośla bugenwilli, kury spacerujące po ulicach, drzemiący w hamakach ludzie i wyspa Fidela Castro oddalona zaledwie o 140 km sprawiają, że miejsce jest wyjątkowe, uznawane za najbardziej tolerancyjne na wschód od San Francisco. Wyspa to zaledwie parę kilometrów kwadratowych. Szybkie śniadanie, wypożyczamy rowery i jedziemy do wioski Bahama, do naszej ulubionej knajpki Blue Heaven na swojski chlebek bananowy. Wakacje bez plaży i opalania? Nie może być, więc udajemy się do Parku Fort Zachary Teylor, gdzie rozkoszujemy się kąpielą w oceanie, nurkowaniem i relaksem przy dobrym drinku w Cayo Hueso Café. Przed nami jeszcze takie atrakcje jak: dom Ernesta Hemingwaya, Southernmost Point – najbardziej wysunięty punkt USA na południe, gdzie każdy obowiązkowo strzela fotkę przy pamiątkowej boi. Chwilka czasu na pamiątki i wracamy do Miami, gdzie czeka nas zjawiskowy nocny przejazd ulicami „stolicy słońca". Przed nami kultowe miejscówki, na które rzucimy okiem wsłuchując się w opowieść o historii miasta. Miami wieczorową porą rozkochuje w sobie każdego, więc i my pozostaniemy w tym klimacie do późnych godzin nocnych w dzielnicy Art Deco – słynącej z architektury o tej samej nazwie z lat 20. i 30. Te wibrujące kolorami budynki reprezentują pewną epokę, kiedy Miami promowane było i rozwijało się jako "tropikalny ogród zabaw". Czy ktoś dziś zaśnie?

Dzień 4

Po śniadaniu ręcznik na szyję i raczymy się porannym błękitem oceanu, powoli żegnając się z tym rajskim kawałkiem naszej planety. Ruszamy na północ wschodnim wybrzeżem, co chwilę mijając urokliwe nadoceaniczne miasteczka „sunshine state”: West Palm Beach, Vero Beach czy Daytona Beach, gdzie na pewno przystaniemy choć na chwilę – rozprostować nogi, zjeść coś tropikalnego, a nawet wskoczyć do oceanu. Nasz cel to kameralne St. Augustine, lecz po drodze nie obędzie się bez niespodzianek: Przylądek Canaveral i utworzony w 1962 r. Kennedy Space Center – centrum lotów kosmicznych NASA. Co prawda będziemy tu tylko przejazdem, ale dla fanów astronautyki to i tak nie lada gratka. Następnie Blue Spring State Park – popularne wśród turystów źródło na Florydzie, gdzie co roku przybywa kilkaset manatów, by spędzić w tej okolicy zimę. Manat to gatunek wodnego ssaka, ma do 4 metrów długości i waży nawet 400 kg. Stan „bikini” towarzyszy nam dalej, więc pokusimy się o nurkowanie w krystalicznie czystej wodzie, podziwiając florę i faunę z bliska. Późnym wieczorem docieramy do St. Augustine – to jedno z najpiękniejszych miast USA o bardzo bogatej historii, założone 28 sierpnia 1565 roku przez hiszpańskiego admirała Pedro Menendeza de Aviles. Główna ulica, St. George Street, to mnóstwo wspaniale zachowanych domów w stylu kolonialnym stojących przy brukowanych ulicach; to również miejsce gdzie nie brakuje barów, sklepików i nocnego życia. Rum, piracka atmosfera… a tu trzeba kłaść się spać... Sen.

Dzień 5

Kto rano wstaje, ten podziwia majestatyczny wschód słońca na niebiańskiej plaży, gdzie horyzont kłania się promieniom. Dziś przed nami 600 km w zaciszu naszego hyppie vana, które to na pewno zostaną Wam w pamięci na zawsze. Do Jacksonville będzie nas prowadzić zjawiskowa nadoceaniczna droga A1A. Z prawej ocean, z lewej rzeka Tolomato – to wszystko robi niesamowite wrażenie. Jax lub River City, jak powiadają miejscowi, to największe miasto Florydy, a jedenaste co do wielkości w Stanach Zjednoczonych. Oraz jedno z najsympatyczniejszych, o czym przekonacie się sami. My te kilka godzin spędzimy w centrum miasta, które jest oazą kultury, sztuki, kulinariów i uśmiechniętych twarzy. Na lunch udajemy się do Jacksonville Landing, okolicy znajdującej się przy rzece St. John's River. Stąd roztaczają się przepiękne widoki na rzekę, a miejsce to słynie z najlepszego sushi w USA. Czas ruszać dalej, ale zanim zmienimy stan na Georgia, krótki postój i trekking w Okefenokee Swamp Park, czyli po wspaniałym rezerwacie przyrody – żyją tu m.in. puma, nazywana często panterą florydzką, rysie, wydry, szopy pracze oraz niedźwiedzie czarne, czyli baribale. Oprócz tego zaobserwowano tutaj 37 gatunków płazów, 39 gatunków ryb i 233 gatunki ptaków. Wieczorny przyjazd do Atlanty. Zmęczeni, ale szczęśliwi, szybko zasypiamy.

Dzień 6

Centrum amerykańskiego biznesu, największe na świecie wieżowce, 420 tysięcy mieszkańców, czwarte miejsce na liście miast skupiających największe korporacje – to Atlanta, stolica stanu Georgia w Stanach Zjednoczonych. Teren miasta niegdyś należał do Indian z plemienia Krików i Czirokezów, którzy potem przekazali te ziemie białym. My naszą przygodę z tą metropolią zaczynamy od największego na świecie akwarium – Goergia Aquarium. To 31000 m3 wody, żyje tutaj około 120 tys. zwierząt z prawie 500 różnych gatunków. Następnie udajemy się do siedziby Coca-Cola; to właśnie tu w skarbcu przechowywana jest jej receptura i tutaj dowiemy się wielu ciekawostek na temat tego znanego na całym świecie napoju. Sami skomponujemy recepturę, czy też skosztujemy Coli u źródeł. Popołudnie spędzamy w parku Centennial Olympic Park, gdzie dla ochłody miejscowi zażywają kąpieli w fontannie. Jest to również miejsce imprez kulturalno-artystycznych. Wieczorny spacer między wieżowcami Atlanty, po czym ruszamy na podbój wszystkich jesiennych kolorów świata. Nocleg w Blue Ridge.

Dzień 7

70 mil od Atlanty, lecz milion mil od miasta. Budzi nas jesienny poranek w malowniczym górskim miasteczku otoczonym przez góry Pasma Błękitnego, stanowiącego najwyższy łańcuch górski południowych Appalachów w USA, nad rzeką Toccoa. Nieśmiało spoglądamy za okno, w tej scenerii kolorów można dostać obłędu, gdyż dominującym gatunkiem drzew są tu liściaste dęby. Dzień zaczynamy od 4-godzinnej wycieczki zabytkowym pociągiem wzdłuż rzeki Toccoa – Blue Ridge Scenic Railway. Nieśmiało przyznajemy, że nawet Polska Złota Jesień w Bieszczadach nie powala tak na kolana. Zawitamy do międzystanowych miasteczek Caysville, Georgia i Copperhill, Tennessee, gdzie będzie czas na pamiątki, zdjęcia i relaks. Blue Ridge to kolebka lokalnego piwa, wina i pysznego regionalnego jedzenia, więc po powrocie lunch na bogato. Drugi oddech łapiemy nad kameralnym jeziorkiem Blue Ridge, po czym ruszamy do „Vegas” w stanie North Carolina – Cherokee, leżącego u bram Parku Narodowego Great Smoky Mountains. Wieczorną porą oddamy się dawce adrenaliny przy ruletce i jednookim bandycie w miejscowym kasynie Harrah’s. Co za dużo to nie zdrowo, o świcie trzeba wstać – dobranoc…

Dzień 8

Kolejny miły, jesienny dzień. Szybkie śniadanie, kawa na rozbudzenie i ruszamy na podbój górskich krajobrazów, przypominających bieszczadzkie i beskidzkie pejzaże. Park Narodowy Wielkich Gór Dymnych na pograniczu stanów Tennessee i Północna Karolina, obejmuje powierzchnię 2109 km2, z najwyższym szczytem – Clingmans Dome o wysokości 2024 m n.p.m. Nazwa parku wywodzi się z częstych mgieł, które jak dym (smoke) snują się wzdłuż górskich zboczy. Nim zapukamy do bram parku, zobaczymy wodospad Soco Falls, po czy oddamy się pięknu 26-kilometrowego widokowego odcinka drogi Blue Ridge Parkway, raz po raz przystając przy punktach widokowych. W sercu parku odwiedzimy zjawiskowe miejscówki, które dobitnie zobrazują nam piękno tego miejsca: Oconaluftee Visitor Center, zabytkowy młyn Mingus z 1886 r., Newfound Gap, Clingmans Dome, Chimneys Picknic Area czy północny wjazd do parku, gdzie na pożegnanie będziemy mieli okazję zobaczyć krótki seans czy wystawę tematyczną. Do wyboru mamy również kilka zjawiskowych trekkingów, ale ten temat obgadamy wspólnie i dostosujemy do warunków kondycyjno-pogodowych. Na kolację udajemy się do miasteczka Gatlingburg, do naszego ulubionego browaru Smoky Mountains z przepysznym lokalnym jedzeniem. Nocleg w Kingsport.

Dzień 9

Dzień dobry Tennessee! Dziś troszkę odpoczynku w zaciszu naszego hyppie vana, do przejechania ok. 600 km. Nie znaczy to wcale, że będzie nudno. Czas umilać nam będzie stan Wirginia, jego miasteczka, przyroda, kultura, kulinaria, natura i zjawiskowość otaczających nas Appalachów. Wirginia nazywana jest także „Old Dominion”, ponieważ jako pierwsza ze stanów posiadała kolonialną siedzibę w kontynentalnej Brytyjskiej Ameryce i „Mother of Presidents”, ponieważ aż ośmiu prezydentów USA urodziło się w tym stanie. Pierwszy przystanek to młyn Mabry z 1903 r., gdzie zatrzymamy się na lunch, aby spróbować pysznej lokalnej szynki, serwowanej w tamtejszej restauracji. Zaraz za rogiem zatrzymujemy się w lokalnej winiarni na degustacji. Nie ominie nas wizyta w jedynym parku narodowym stanu Wirginia – Shenandoah, w którego zjawiskowość i kolorystykę zabierze nas droga Skyline Dr. Kto jeszcze ma wolną pamięć w aparacie? Nocleg w okolicach stolicy USA.

Dzień 10

O ważności dzisiejszego dnia stanowi niewątpliwie rola Waszyngtonu na arenie międzynarodowej, obecność Białego Domu, Kapitolu, siedziby FBI, Banku Światowego, Międzynarodowego Funduszu Walutowego i ponad 170 placówek dyplomatycznych. Jak na stolicę przystało ulice są czyste i uporządkowane, sporo zielonych terenów. Architektura miasta sprawia wrażenie dostojnej i eleganckiej. W niczym nie przypomina amerykańskich metropolii z nowoczesnymi wieżowcami. Zabudowa jest niewysoka – najwyższy budynek posiada 13 pięter. Prezydenckie śniadanie i ruszamy, a przed nami: Kapitol – siedziba Kongresu Stanów Zjednoczonych i Sądu Najwyższego. W budynku znajduje się podziemne przejście prowadzące do sąsiedniej Library of Congress – największej biblioteki na świecie, posiadającej 95 milionów woluminów. Dalej Pomnik Waszyngtona – obelisk jest najwyższą budowlą w Waszyngtonie i najwyższym obeliskiem na świecie ,mierzy 169,5 m, a my postaramy się dostać na jego taras widokowy. Następnie National Air and Space Museum – statki kosmiczne i powietrzne, rakiety, samoloty pasażerskie i odrzutowce, a także kapsuły astronautów, które brały udział w wielu ważnych misjach. Wreszcie Biały Dom – mieszkali tu wszyscy prezydenci USA poza Georgem Washingtonem, który zlecił jego powstanie. Można śmiało powiedzieć, że jest to najbardziej strzeżony budynek – nie tylko w kraju, ale i na świecie. Na deser Mauzoleum Abrahama Lincolna i Pentagon – Departament Obrony USA. Wieczorny przejazd do Filadelfii urozmaici nam wizyta w rozświetlonym Baltimore w stanie Meryland. Uff, co za dzień, pora spać.

Dzień 11

Filadelfia, potocznie „Philly” w stanie Pensylwania, leżąca nad rzeką Delaware, zajmuje 5. miejsce pod względem liczby ludności w USA i do momentu powstania Waszyngtonu była stolicą kraju. Dziś możemy tu podziwiać wspaniałe budynki z ubiegłego wieku kontrastujące z bardzo nowoczesną architekturą. Zaczynamy! City Hall – położony w samym sercu Filadelfii zachwyca swoją monumentalnością. Sam budynek zaprojektował John McArthur, a jego budowa została ukończona w 1901 roku. Ratusz miasta mierzy 167 m wysokości, a na jego wieży znajduje się wspaniały zegar o średnicy 8 metrów; Independence Hall, czyli budynek, w którym podpisano Deklarację Niepodległości; Eastern State Penitentiary – ruiny więzienia, okrzykniętego najdroższym w kraju. Budynek z 1829 roku został wyposażony w centralne ogrzewanie i bieżącą wodę, dużo wcześniej niż Biały Dom. Przebywali w nim najgroźniejsi przestępcy, wśród nich amerykański gangster Al Capone; The Rocky Statue and the Rocky Steps – dwutonowy posąg Rockiego Balboa, a na samym szczycie schodów znajdziemy ślady trampek Sylwestra Stalone odciśnięte w chodniku; Chinatown – jedna z dzielnic Filadelfii, w której możemy poczuć się jak w małym chińskim miasteczku. Będąc w Filadelfii należy obowiązkowo spróbować lokalnego przysmaku philly cheesesteak – to grillowana bagietka, zawierająca kawałki wołowiny, cebulę oraz potrójną ilość sera. Najedzeni ruszamy na podbój Nowego Jorku. Dla tych, którzy jeszcze nie opadli z sił – krótki spacer. Sen.

Dzień 12

O Nowym Jorku można by napisać niejedną książkę. To niezwykłe miasto, jedyne w swoim rodzaju. Tu wszystko dzieje się szybko, głośno, w tłumie. Wszystkiego doświadcza się intensywnie. Miasto męczące, ale bardzo inspirujące, z charakterem, z pazurem, pozostające w pamięci na zawsze. My przez 2 kolejne dni skupimy się na miejsach „must see”, aby były one pretekstem do rychłego powrotu. Kolejność atrakcji dopasujemy do warunków pogodowych i nas samych. Zaczynamy: trzy platformy widokowe, które wzbijają się w przestworza – One World (World Trade Center) wysokie na 417 m, na dole znajdują się dwa memoriały upamiętniające każdą z wież WTC zniszczonych w zamachu z 11 września 2001 roku, Empire State Building 381 m, Top of the Rock 260 m, każda inna, każda spektakularna, na pewno zdobędziemy jedną z nich; Times Square – ikona Nowego Jorku, którą kojarzymy z ogromu billboardów świetlnych największych marek świata; Financial District – dzielnica finansowa Manhattanu, gdzie łapiemy byka za rogi; Federal Hall i pomnik George’a Washingtona – pierwszego prezydenta USA; budynek Federal Hall pierwotnie służył jako drugi ratusz NY, w latach 1785-88 używany był jako siedziba Kongresu Konfederackiego, natomiast w latach 1789-1790 pełnił funkcję pierwszego miejsca pracy Kongresu Stanów Zjednoczonych; Statua Wolności – próbujemy złapać prom i zobaczyć ją z bliska; Brooklyn Bridge – jest to jeden z tych mostów, które po prostu trzeba zobaczyć i uwiecznić; Little Italy – czyli Mała Italia – włoska dzielnica NY, bardzo klimatyczne miejsce pachnące szynką parmeńską i serami; Chinatown – gdzie sami przyrządzimy sobie potrawę; Washington Squere Park – miejsce spotkań kulturalno-artystycznych nowojorczyków; Nowojorska Biblioteka Publiczna – jest jedną z największych na świecie i zarazem jedną z najważniejszych placówek tego typu dla USA; Rockefeller Center – składa się 19 budynków zbudowanych przez rodzinę o tym samym nazwisku; Piąta Aleja – marzenie każdej kobiety, nigdzie nie ma tylu butików najlepszych projektantów z całego świata w jednym miejscu; Grand Central Terminal – jeden z największych dworców kolejowych na świecie pod względem liczby peronów (wszystkie linie dojazdowe kolei ukryte są pod ziemią, 41 linii na pierwszym i 26 na drugim poziomie, dodatkowo przebiegają tędy 4 linie metra i jedna linia specjalna; największe wrażenie robi tu architektura, która jest po prostu przepiękna); Central Park – nazywany jest zielonymi płucami Nowego Jorku i jest drugim co do wielkości parkiem w mieście – zajmuje 341 hektarów; Hotel Plaza – to właśnie tam mały Kevin wykupił sobie wczasy „all inclusive”; jeśli wystarczy nam czasu, to na pewno odwiedzimy polską dzielnicę Green Point.

Dzień 13

Kontynuowanie zwiedzanie Nowego Jorku jak w powyższym opisie. Wieczorem przejazd na nocleg w Scranton w Pensylwanii.

Dzień 14

Budzi nas chłodne powietrze północy USA. Po czterech dniach w światowych metropoliach nabieramy wiatru w żagle, obcując sam na sam z naturą stanów Pensylwania i Nowy York. Szybkie śniadanie i na dzień dobry odwiedzamy pomnik naszego rodaka – Tadeusza Kościuszki „ojca amerykańskiej artylerii”. Dalej w drogę na podbój wodospadu Niagara, która rozpala umysły globtroterów z całego świata. “Niagara Falls” to tak naprawdę trzy położone bardzo blisko siebie wodospady. Po stronie amerykańskiej znajdują się kaskady: American Falls (Wodospad Amerykański) oraz wodospad American Bridal Veil (Welon Panny Młodej), mające ponad 60 m wysokości i 300 m szerokości. Rozdzielone są małą wyspą Luna Island (Księżycowa Wyspa). Najpopularniejszy wodospad świata leży całkowicie na terytorium Kanady i wcale nie nazywa się Niagara Falls – jego właściwa nazwa to Horseshoe Falls, co oznacza Wodospad Podkowa. My naszą przygodę zaczynamy od rejsu statkiem, który podpływa pod sam wodospad. Nic nie widać, jest mokro, a jednak euforia nas rozpiera. Tu po stronie amerykańskiej staniemy jeszcze na kilku punktach widokowych, żeby uwiecznić ten niezwykły widok. Ostatnia kolacja na amerykańskiej ziemi. A skoro jesteśmy w kolebce „kurzych skrzydełek”, raczymy się chicken wings w Duff’s Famous Wings. Mostem tęczowym przekraczamy granicę z Kanadą i już po chwili winda wynosi nas na 236 m – to Skylon Tower, platforma obserwacyjna z której podziwiamy rozświetloną panoramę Niagary i okolic. Cóż to był za dzień! Nocleg w okolicach Toronto.

Dzień 15

Toronto to największe miasto Kanady oraz stolica prowincji Ontario, najbardziej wieloetniczne miasto na świecie, kolebka kultury i sztuki, jedna z najbardziej zielonych metropolii na świecie. Według statystyk na każdego mieszkańca przypada tu aż 10 drzew. Ruszamy – pierwsza atrakcja i chyba najbardziej rozpoznawalna to CN Tower, najwyższy budynek Ameryki Północnej wysoki na 553 m (oferuje widoki na miasto z wysokości 346 m oraz 446 m). Sam wjazd na górę jest niesamowity, bowiem zarówno ściany i jak i podłoga windy są przeszklone. Następnie na ochłodę głowy trochę sztuki ulicznej w Graffiti Alley, po czym przemykamy przez dzielnicę chińską w Toronto, aby na lunch zawitać do Kensington Market, gdzie raczymy się lokalnym przysmakiem – Poutine (to frytki z gulaszem wołowym i serem kozim). Dalej zwiedzamy Distillery Historic District, starą rozlewnię whisky zamieniona w dość hipsterskie sklepiki, knajpki i małą, uliczną galerię sztuki. Obowiązkowe pamiątkowe zdjęcie przy kolejnej ikonie miasta Gooderham Building, po czym wskakujemy na prom i płyniemy na okoliczne wysepki, obserwując wspaniałą panoramę miasta. Wieczorne zdjęcia przy oświetlonym napisie ”Toronto”, spacer po mieście i niestety powoli musimy myśleć o powrocie do kraju. Pakowanie.

Dzień 16

Ostatnie kanadyjskie śniadanie, do południa zakupy w centrum handlowym Eaton Centre. Transfer na lotnisko. Wylot do kraju.

Dzień 17

Przylot do kraju.

Chcesz się zapisać lub uzyskać więcej informacji? Zadzwoń do nas.

+48 601 87 57 65


Szukasz czegoś konkretnego?